MÓJ BOHATER PROSIACZEK
Kiedy jest już po północy, ty masz jutro na siódmą do roboty, ale jesteś Movie Brainem, który nie oglądał filmów już od czterech dni, bo przeżywał swoisty "kryzys filmowy" (skipnął nawet trzy najnowsze kinowe premiery) i odpala Kubusia Puchatka. Tak, to jeden z tych dziwnych "wieczorów", który zakończy się dla mnie niespodziewanym wybuchem emocji. Bo film o Kubusiu z 2011 roku okazuje się bardzo mid, co chciałem potwierdzić rewatchem, ale nie chciało mi się nawet kończyć i przerwałem po kwadransie. Jednak nie idę spać, a odpalam Prosiaczka i przyjaciół, który machinalnie stanie się niepohamowanym zaczątkiem ulewy nostalgii oraz emocjonalnej podróży wgłąb siebie. Prosiaczek przypomniał mi i w pełni uświadomił jak silnie ukształtowały mnie filmy o Kubusiu Puchatku, jak niesamowicie ważne są to dla mnie filmy, jak bardzo jestem z nimi nierozerwalnie związany i jak bardzo pozostają wciąż aktualne względem mnie, wydobywając wiele aspektów mojej osobowości o których wiel...